czwartek, 30 lipca 2015

Dlaczego zdecydowałam się na czytnik ebook i dlaczego wybrałam Pocketbooka?

Czytnik ebook Pocketbook, książka Slow Fashion

Czytnik ebook chodził już za mną od dawna. Właściwie od czasu, kiedy stwierdziłam, że nie mam już więcej miejsca na książki. Początkowo myślałam, że to nie dla mnie, bo jestem ogromną fanką tradycyjnych książek. Mają w sobie coś, czemu nie potrafię się oprzeć.

Ale jak już wspomniałam, zauważyłam, że książki zaczęły zajmować dużo miejsca, które po przeczytaniu wielu książek i artykułów na temat minimalizmu itd. zaczęło mieć dla mnie ogromne znaczenie.

Spędziłam prawie dwa tygodnie przeglądając ogłoszenia, fora i opinie na temat czytników. Czytnik wyszedł trochę drożej, niż zakładałam, jednak z doświadczenia wiem, że czasem warto dopłacić i kupić coś lepszego.

W końcu zdecydowałam się na Pocketbooka Touch Lux 2, który dorwałam w naprawdę świetnej cenie na jednym z portali aukcyjnych.

W chwili obecnej mam przeczytane 3 książki i nadal nie mam dość. Czytnik jest dużo lżejszy i bardziej poręczny niż zwykła książka.

To, czego się obawiałam to zmęczenie oczu, jednak technologia wyświetlacza E-ink Pearl powoduje, że nie odczuwam większego zmęczenia, niż jakbym czytała tradycyjną książkę.

Przechodząc do kwestii technicznych inną ważną kwestią było dla mnie podświetlenie. Nie jest to standard, a żeby znaleźć czytnik w dobrej cenie i z podświetleniem trzeba się nieźle naszukać.

Kolejna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę to rozdzielczość.Im większa, tym lepiej. Mój 6-calowy Pocketbook ma rozdzielczość 1024 x 758.

Z doświadczenia wiem, że trzeba zwrócić uwagę na to, czy podczas czytania nie przebija się poprzednia strona, u mnie nie ma takiego problemu. Poza tym trzeba zaznaczyć, że Pocketbook otwiera bardzo dużo formatów książek, przez co kupując książkę nie muszę martwić się w jakim formacie ją dostanę.

Wersję czytnika Touch Lux 2 możecie kupić tutaj

Podsumowując: Jestem bardzo zadowolona z czytnika i często go zabieram, kiedy wiem, że będę miała chwilę na czytanie. Jest niewielki, a do tego ma doskonałą wydajność (czytnik mam od ponad miesiąca, czytam sporo, a nadal mam 80% baterii!).

Nie chciałam czytnika Kindle, bo według mnie jest przereklamowany. Nie jestem maniaczką jabłuszek i innych topowych firm. Marka jest dla mnie kompletnie nie ważna, dla mnie ważne jest, aby dany przedmiot czy sprzęt dobrze służył.

Sprzęt polecam każdemu, kto cierpi na brak miejsca na  książki, a także temu, kto nie lubi targać ze sobą zbędnych ciężarów:)

poniedziałek, 27 lipca 2015

Denko: Lipiec 2015 cz.1

Kolejne denko damsko - męskie przed nami. Tym razem trochę się tego uzbierało, ale przynajmniej nic nie zalega w szafkach. Kiedyś miałam problem ze zużyciem kosmetyków do końca, dzisiaj kupuję kolejny produkt dopiero, gdy widzę dno w poprzednim.

Nie dotyczy to produktów, które się u mnie nie sprawdzają. Te wędrują najczęściej w dobre ręce ;)

                                  Pod prysznicem

  1. Facelle 50+ pojawia się tutaj systematycznie. Nie będę Was zanudzać na temat tego produktu, jeśli ktoś jest zainteresowany, recenzje znajdzie na blogu. Kupię ponownie.
  2. Petal Fresh, odżywka do włosów Age-defying sprawdziła się u mnie świetnie. Wyraźnie wzmocniła włosy, nie obciąża ich, a dodatkowo jest bardzo wydajna. Jedna buteleczka wystarczyła mi na 1,5 miesiąca stosowania. Kupię ponownie.
  3. Sylveco, szampon pszeniczno-owsiany odbudowujący to kolejny świetny produkt Sylveco. Cudownie pachnie, dobrze się pieni i również jest bardzo wydajny. Włosy po umyciu zachowują świeżość na dłużej. Kupię ponownie.
Facelle, Petal Fresh odżywka do włosów Age-Defying, Sylveco szampon pszeniczno-owsiany


                                 Pielęgnacja twarzy

  1. Bielenda Bawełna dalej jest używana przeze mnie do mycia Beauty Blendera. Nie używam już tego produktu o demakijażu. Nie dlatego, że źle działał, ale dlatego, że znalazłam coś lepszego i naturalnego. Kupię ponownie.
  2. Krem Bandi z kwasem migdałowym jest u mnie zawsze. Mam wrażenie, że moja skóra bez niego już nawet po jednym dniu wygląda znacznie gorzej. Uwielbiam ten krem. Kupię ponownie.
  3. Sylveco, lipowy płyn  micelarny to perełka wśród naturalnych miceli, po których zazwyczaj miałam efekt pandy. Świetnie domywa tusz do rzęs, nadaje się również do końcowej fazy demakijażu. Jest bardzo delikatny, nie szczypie w oczy. Kupię ponownie.
  4. W opakowaniu od pudru ryżowego Paese jest puder ryżowy własnej roboty, którego przepis znajdziecie na blogu. Pudru ryżowego właściwie nie używam, więc bez sensu zabierał mi tylko miejsce. 
  5. Eveline, satin blush róż był całkiem niezły, ale jednak dla mnie zbyt mało trwały.  Po kilku godzinach ścierał się całkowicie. Zainwestowałam w Maca well dressed, ale o tym czy go polubiłam, już niebawem. Nie kupię ponownie.
  6. Pomadka alterra granat jest mało wydajna, a do tego słabo nawilża usta. Chwilę po nałożeniu, musiałam ją nakładać ponownie. Plus jedynie za zapach, który jest taki sam jak krem do rąk i odżywka do włosów z tej serii. Nie kupię ponownie. 

                       Bielenda Bawełna, Bandi z kwasem migdałowym, Sylveco lipowy płyn micelarny, Paese puder ryżowy, Eveline róż satin blush, alterra pomadka granat


                                Pielęgnacja ciała

  1. Oliwka Babydream fur Mama jest moim ogromnym ulubieńcem. Używam ją głównie do ciała, ale czasem gości również na moich włosach. Pięknie pachnie, uwielbiam ją nakładać na noc, bo jej zapach mnie relaksuje. Jest tania i do tego świetna! Kupię ponownie. 
  2. Eveline  Slim Extreme 4D używam co roku w okresie wiosenno-letnim. Balsam świetnie nadaje się na upały, bo naprawdę nieźle chłodzi. A jeśli chodzi o efekt - przy regularnym stosowaniu efekt widać gołym okiem. Skóra jest bardziej jędrna! To taki mały czarodziej, gdy potrzebujemy ujędrnienia na już. Niestety efekt utrzymuje się jedynie, gdy stosujemy balsam, kiedy przestajemy go stosować to skóra natychmiast wraca do poprzedniego stanu. Kupię ponownie.
  3. Żel antybakteryjny do rąk Bath&Body Wroks Warm Vanilla jest dla mnie trochę zbyt intensywny. Właściwie nie wyczuwam w nim słodkości, a zbyt dużo alkoholu. Nie kupię ponownie. 
  4. Max Factor False Lash Effect to mój ukochany tusz chyba już od 3 lat. Zawsze staram się go kupić w promocji, bo w regularnej cenie jest dość drogi. Jest wart każdej złotówki, bo daje efekt wow. Kupię ponownie.
Oliwka babydream fur mama, eveline slim extreme 4d, bath&body works warm vanilla, Max Factor False Lash tusz do rzęs

Relacja z See Bloggers 2015

W sobotę i niedzielę mieliśmy okazję być na zlocie bloggerów z całej polski, See Bloggers. Bardzo fajnie, że udało nam się dostać zaproszenia, bo liczba uczestników była ograniczona. Jeszcze fajniej, że w przeciwieństwie do Blog Forum, w którym uczestniczyłam, tym razem byliśmy tam w pełnym składzie.

Na See Bloggers było dużo ciekawych wykładów, wiele z nich wynieśliśmy i chcemy wykorzystać na naszym blogu. Wkrótce pojawi się trochę zmian, większość z nich będzie jednak niewidoczna.

Strasznie podobały mi się warsztaty z kuchni molekularnej, gdzie można było posmakować kilku dań np. sorbetu porzeczkowego z alkoholem pigwowym (pycha!), lodów waniliowych z kawiorem kawowym (sama robiłam kawior kawowy, świetna zabawa), a także lodów borowikowych z tymiankiem, który były dla nas ogromnym zaskoczeniem smakowym.

lody wykonane za pomocą kuchni molekularnej


Jeśli chodzi o wykłady to najmilej będziemy wspominać wykłady bloggerki z bloga Shinysyl, który był strasznie pozytywny, właściwie cały czas się uśmiechaliśmy, ale również słuchaliśmy z wielkim zainteresowaniem. Co zapadło mi w pamięci z tego wykładu? To, że kolor brązowy jest uznawany za kolor biedaków i na rozmowę nie warto ubierać się w tym kolorze.

Kolejny fajny wykład przeprowadziła Fashionelka która opowiadała o zarabianiu na blogu. Strasznie fajnie, że nie boi się o tym mówić głośno, bo wiele osób uważa to za coś złego, czego nie rozumiem, bo skoro poświęcasz temu czas to czemu nie mieć z tego dodatkowej gotówki? Wstyd to kraść, a nie zarabiać na swojej ciężkiej pracy.


Wczoraj wzięłam udział w badaniu włosów. Dowiedziałam się, że moje włosy mimo problemów z tarczycą są bardzo zdrowe, a nawet widać jakieś maleństwa, które rosną.

Nie udało mi się zrobić manicure z Eveline, zapisy rozeszły się jak świeże bułeczki. Nie ubolewam, bo dostałam kilka fajnych miniaturek, z czego odkryłam super balsam pod prysznic, który planuję kupić pełnowymiarowy. Pewnie niedługo pojawi się na blogu jego recenzja.


Jedyne, co mi się bardzo nie podobało to totalny brak zorganizowania w kwestii jedzenia. Nie było właściwie nic oprócz ciastek, napojów i kanapek w strefie cookingowej. To według mnie było bardzo słabe i sporo osób to krytykowało.

Więcej zdjęć z wydarzenia możecie zobaczyć na naszym Instagramie lub Facebooku.

Dajcie znać jak Wam się podobało:)

piątek, 24 lipca 2015

Jak prawidłowo olejować ciało?

Olejowanie można stosować nie tylko na włosy, ale także olejować można ciało. Taki zabieg przynosi wiele korzyści, a skóra odwdzięcza się zdrowym wyglądem i dodatkowo jest super nawilżona.



Przede wszystkim warto znaleźć swój ulubiony olej. Ja do olejowania używam często olejek migdałowy z kilkoma kroplami olejku eterycznego, w zależności od nastroju i potrzeb. Jeśli chcę pobudzić swoje ciało, dodaję kilka kropel olejku cytrynowego. Natomiast kiedy chcę się w pełni zrelaksować, używam olejek lawendowy.

Kilka kropli to w tym przypadku 4-5 kropli na 2-3 łyżki oleju. Ile oleju używa się do olejowania? Zazwyczaj 5-6 łyżek+ok.20 kropli ulubionego olejku eterycznego. W chwili obecnej robię to ,,na oko''.

Kupując olej warto zwrócić uwagę czy jest rafinowany czy nie. Zdecydowanie lepsze są oleje nierafinowane, ponieważ podczas wyciskania nie tracą wit.E i innych właściwości. Taką informację znajdziecie bez problemu na opakowaniu.

Zabieg olejowania jest bardzo prosty. Mieszankę oleju i olejku eterycznego wmasowujemy w skórę, zaczynając od wierzchniej części stóp idąc ku górze. Najważniejszy przy tym jest masaż, który ma pobudzić krążenie i spowodować lepsze wchłanianie oleju połączonego z olejkiem eterycznym.

Taki masaż warto robić tuż po przebudzeniu (oczywiście jeśli mamy na to czas) lub przed snem (świetnie rozluźnia ciało, przygotowując je do snu). Masaż wykonujemy ok.15 minut, nigdzie się nie spiesząc, skupiając się na każdej partii ciała...wolno suniemy i dokładnie masujemy.

Po wykonaniu masażu zawsze wycieram nadmiar olejku ręcznikiem papierowym,by nie ubrudzić ubrań lub pościeli.

Zauważyłam, że odkąd wykonuję zabieg olejowania ciała, moja skóra nie jest już tak przesuszona, a problemy z krążeniem są znacznie mniej uciążliwe.

Olejowanie wykonuję raz-dwa razy w tygodniu (w zależności  od tego ile mam czasu). 
x

Zapisz się do newslettera, a otrzymasz darmowy ebook

,,Wszystko o SLS”

Delivered by FeedBurner | powered by dpgoodforyou