piątek, 21 listopada 2014

Miesiączka tematem tabu+recenzja

Dzisiaj bardzo kobiecy post, bo dotyczący menstruacji, a dokładniej sposobów na radzenie sobie z bólami miesiączkowymi oraz kilka słów o środkach higienicznych+recenzja eko podpasek Gentle Day.

Miesiączka to czas wyjątkowy dla kobiet. Przynajmniej tak mówili kiedy byłam w 4 klasie podstawówki i mieliśmy pierwsze zajęcia na temat dojrzewania.

Z czasem zrozumiałam, że miesiączka jest wyjątkowym czasem. Czuję się wtedy wyjątkowo mało atrakcyjnie i wyjątkowo mało komfortowo;)

Najczęściej miesiączce towarzyszy okropny ból podbrzusza, który jednak można bardzo łatwo złagodzić. Przy okropnych bólach miesiączkowych sięgam zazwyczaj po herbatkę z melisy lub szałwi. Oba zioła mają właściwości rozluźniające i łagodzące. Po tabletkę sięgam bardzo rzadko, właściwie wtedy gdy na prawdę nie mogę już wytrzymać. Zazwyczaj jednak ratuję się naturalnymi sposobami.

Dobrym sposobem na złagodzenie objawów menstruacji jest joga. Pamiętajcie jednak, że niektórych pozycji nie można wykonywać podczas miesiączki m.in. podskoków i świecy.

Jak wiecie mamy kilka sposobów zabezpieczenia się podczas miesiączki. Najczęściej używane są:
  • tampony 
  • podpaski
  • kubeczki menstruacyjne
Podczas miesiączki bardzo fajnie sprawdzają się również chusteczki do higieny intymnej. Polecam chusteczki Facelle, które mam zawsze w torebce podczas miesiączki, towarzyszą mi też przed wizytami u ginekologa. To świetny sposób, kiedy chcemy się odświeżyć, a nie mamy możliwości skorzystania z prysznica. Dodatkowo dzięki tym chusteczkom możemy zachować świeżość również podczas miesiączki. Higiena w tym okresie jest szczególnie ważna, ponieważ w bardziej poważnych przypadkach możemy mieć TSS (Toxic Shock Syndrome, Zespół Wstrząsu Toksycznego), które może skończyć się nawet śmiercią.

Na tą chorobę może zapaść każda z nas, jeśli posiada zbyt niską odporność na toksyny wytwarzane przez gronkowca złocistego.

Przestrzegam Was przed tym, gdyż sama miałam TSS. Leżałam tydzień w szpitalu. TSS towarzyszy bardzo wysoka gorączka, wymioty,biegunka, ogólne osłabienie i ból mięśni. Od tego czasu nie używam również tamponów.
Kilka dni temu skończyłam testować opakowanie ekologicznych podpasek Gentle Day. Bardzo ucieszyłam się z tej współpracy, ponieważ kilka miesięcy temu Always wprowadziło podpaski perfumowane, które bardzo mnie uczuliły. Od tego czasu szukałam czegoś, co może być zamiennikiem dla podpasek, które dotychczas używałam.

Podpaski Gentle Day są wykonane z bawełny organicznej, nie są perfumowane, dlatego też nie ma możliwości wystąpienia reakcji alergicznej.
Dodatkowo posiadają pasek anionowy (ten żółty pasek na zdjęciu), który nie tylko neutralizuje przykry zapach, ale także zatrzymuje rozprzestrzenianie się bakterii. To dla mnie bardzo ważne, ponieważ nie chciałabym znowu przeżyć TSS.
Dzięki paskowi anionowemu czułam się podczas miesiączki bardziej świeżo, niż podczas używania tradycyjnych podpasek. 

Podczas używania tych podpasek faktycznie czuć różnicę. Mam wrażenie, że podpaski są bardziej chłonne niż te drogeryjne (testowałam podpaski na dzień ze skrzydełkami). Podczas ich używania nie zdarzyła mi się żadna nieprzyjemna niespodzianka spowodowana tym, że podpaska przeciekła itd.

Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na testowanie tego produktu. Już nigdy nie wrócę do drogeryjnych (ogólnodostępnych) produktów higienicznych.

Podpaski Gentle Day są mniej więcej w cenie podpasek Always. Te, które ja testowałam w DOZ kosztują 11,59zł/10 szt.

Jeśli chodzi o dostępność sklepy/apteki, w których dostępny jest ten produkt, możecie znaleźć tutaj

wtorek, 18 listopada 2014

Czy warto zainwestować w buty Emu?

Jeszcze kilka lat temu, gdyby ktoś powiedział mi, że będę chodzić w Emu, pewnie popukałabym się w głowę. Dziś jestem totalnie zauroczona tymi butami i przyznam szczerze, że noszę je w okresie jesienno-zimowym kiedy tylko mogę.

Buty emu są drogie,to oczywiste. Nie warto jednak kupować podróbek tylko odłożyć pieniądze i kupić oryginalne.
Dlaczego? Dowiecie się w dalszej części notki.

Bardzo nie lubię zimy, najchętniej zamieszkałabym gdzieś, gdzie cały rok jest ciepło. Niestety w Polsce mamy 4 pory roku i również z okropnym chłodem jakoś trzeba sobie radzić.

W zeszłym roku zima dała w kość. Po przejściu Orkanu, dalej było potwornie zimno. Jestem zmarźluchem i marznę przy temperaturze poniżej 15 stopni. Najzimniejsze mam zawsze stopy i dłonie. Postanowiłam postawić kres marznięciu, nie patrząc na wygląd moich butów (mimo, że pokochałam Emu, nadal uważam, że nie są zbyt piękne:P).

Wiele czytałam, wybierałam (niestety w Polsce dostępność Emu jest co najmniej średnia) coraz to dziwniejsze modele oraz długości. Wybór padł na model Paterson Mini chocolate. Mini, że chciałam czarne (oczywiście nie było), teraz nie żałuję wyboru.

Model Paterson wybrałam z bardzo prostego powodu-ten model jest wodoodporny. Zdarza mi się w nich napotkać deszcz (nic się z nimi nie dzieje), jednak warto pamiętać, że nie są to kalosze, które poradzą sobie z wielką ulewą. Tak czy siak nawet mokry śnieg im nie straszny.

Drugim argumentem przemawiającym, że warto zainwestować w oryginał to przede wszystkim podeszwa. Panuje stereotyp, że emu wykrzywiają stopy. Owszem, podróbki tak. Podeszwa oryginalnych emu jest tak wykonana, że nawet najbardziej pronująca stopa nie wykrzywia się od chodzenia w tych butach.

Najważniejszym argumentem jest ciepełko. Odkąd zakupiłam swoje emu, nie pamiętam co to znaczy marznąć w stopy. Nie przemawia za mną pomysł noszenia tych butów w lato, a także na gołą stopę. Nawet w największe mrozy zakładam zwykłe skarpetki i nie martwię się, że zamarznę. Dodatkowo emu nie mają śliskiej podeszwy, czego obawiałam się chyba najbardziej. Co prawda spotkanie z lodem może się źle skończyć, jednak lekki lód nie jest straszny tym butom.

Jeśli zastanawiacie się nad emu, powiem Wam jedno...naprawdę warto. Warto zainwestować, ale tylko w oryginalną wersję. Lepiej odłożyć pieniądze, niż kupować co roku podróbki, które wykrzywiają nogi i mają zwykły kożuszek, który można znaleźć w każdych zimowych  butach.

Oryginalne emu, jeśli ktoś o nie dba mogą służyć nawet kilka lat. Przykładem jest moja koleżanka z byłej pracy (A. pozdrawiam Cie kochana:*), której nieziemskie stingery hi wyglądają właściwie jak nowe po kilku latach!:)

Co sądzicie o tych butach? Jesteście zwolenniczkami,czy raczej przeciwniczkami?

sobota, 15 listopada 2014

Destylowana woda do żelazka firmy Domol

Wiele z Was, zapewne tak jak ja nie przepadają za prasowaniem. Jednak, dzięki pewnemu produktowi ułatwimy sobie to nieprzyjemne zadanie.

Dziś mam dla Was recenzje z kącika Perfekcyjnej Pani Domu. Recenzja będzie dotyczyć wody destylowanej firmy Domol.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Kilka pytań o Darsonval: co po czym?

Ostatnio dostaję sporo zapytań o Darsonval. Myślałam, że udało mi się wyczerpać ten temat poprzednimi notkami na temat tego urządzenia, jednak faktycznie jest kwestia, o której zapomniałam. Dotyczy to stosowania Darsonvalu, a dokładniej jakie zabiegi możemy stosować przed Darsonvalizacją, a jakie po tym zabiegu.

Darsonval stosuję nadal. Peloty się nie zepsuły, urządzenie działa dalej prawidłowo. Urządzenia nie stosuję tak regularnie jak wcześniej, jednak nie rzadziej niż 3 razy w miesiącu na twarz i raz w miesiącu na włosy, w celu pobudzenia cebulek.

Przed użyciem Darsonvalu najważniejsze jest dokładne oczyszczenie twarzy. Najlepiej do tego celu użyć szczoteczki sonicznej lub po prostu wykonać powolny i dokładny peeling.
Później możemy wykonać maseczkę. Darsonval najlepiej stosować jako zakończenie wszelkich zabiegów pielęgnacyjnych.

Po wykonaniu maseczki i dokładnym jej zmyciu musimy poczekać na całkowite wyschnięcie skóry twarzy, inaczej możemy spowodować pęknięcie peloty Darsonvalu.

A jak już jesteśmy przy uszkodzeniach pelot, na allegro można zamówić je osobno za kilkanaście bądź kilkadziesiąt złotych, w zależności od jej rodzaju.

Dużo zapytań przychodzi o pelotę ,,wałek'' i jej zastosowanie. Mój zestaw nie posiada tej peloty, nigdy jej nie używałam dlatego też nie mogę o niej nic powiedzieć. Jedyne mogę Wam przekazać to co wyczytałam, a mianowicie to, że pelota jest przeznaczona do większych obszarów ciała m.in. pleców. Myślę, że mogłaby być pomocna przy trądziku pojawiającym się dość często w rejonie przy szyi, bądź przy łopatkach.

Jeśli nie czytałyście postów o Darsonwalu, możecie je znaleźć tutaj: